Ferie zimowe
- Gabriela Szulkowska fotografia

- 21 sty 2020
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 23 sty 2020
W tym roku na ferie wyjechałam do Niemiec (w sumie tak jak w poprzednim). Całe dwa tygodnie spędzę z siostrą i szwagrem. Jak tylko przyjechałam do Straguth to wiedziałam, że będzie tutaj dużo miejsc do robienia ciekawych zdjęć.
Wczoraj pojechaliśmy do Weringerode, miasta "Baby Jagi". Miasteczko jest naprawdę ciekawe. Budynki naprawdę dają wrażenie, że mieszkają w nich czarownice! Ogromny zamek na wzgórzu miasta wygląda majestatycznie. Co chwilę było widać figurki, podoblizny czy sklepiki z lalkami czarownic.


Wracając do Straguth. Jest to mała wioska we Wschodnich Niemczech. Mało ludzi, mało hałasu i dużo przestrzeni. Spacery tutaj to czysta przyjemność. Można chodzić i patrzeć na setki wiatraków (to pierwsza rzecz, która według mnie wyróżnia ten kraj).
Dziś nie mogłam odpuścić pogody. Chociaż było kilka stopni na plusie to słońce świeciło pełną parą. Wyszłam z aparatem i siostrzeńcem na szybki spacerek podczas zachodu słońca i porobiłam trochę zdjęć. Szybki spacer nie był jednak taki szybki, zeszło nam ponad godzinę. Biegaliśmy, Filipek trochę pozował do zdjęć, trochę gonił mnie do zabawy a trochę sam biegał jak ciotka chodziła po polu i próbowała znaleźć najlepszy kadr.

Wiecie co? Będąc w Niemczech nadal czuję się jak w Polsce, chociaż jest kilka rzeczy które wyróżniają ten kraj, ale o tym w następnym wpisie!
Miłego wieczoru! <3



Komentarze